Relacja z konferencji 4developers 2017

4developers 2017

4developers częściej jest przedstawiane jako festiwal programistyczny niż konferencja. Dlaczego? Wszystko się wyjaśni gdy spojrzymy sobie na ten event w liczbach. 13 ścieżek tematycznych plus warsztaty, ponad 100 wykładów no i ~1500 uczestników. Może przytłaczać rozmachem.  Na stronie konferencji możemy przeczytać, że na róży wiatrów organizatorów widnieją cztery kierunki: Idea, interdyscyplinarność, aktywność i społeczność (być może róża wiatru nie jest tu najlepszą metaforą – w zamyśle konferencja ma się rozwijać w każdym z wspomnianych elementów – jednak pozwolę sobie przy niej pozostać). Pokrótce postaram się opisać jak w moich oczach wygląda rejs (i czy nie jest to jednak dryf) w każdą z owych stron i wrażenia z najnowszej edycji.

Gwoli ścisłości – festiwal jest organizowany od 2009 roku, a tegoroczna odsłona była moją drugą (po fantastycznej 2016) więc nie mogę gwarantować bycia obiektywnym(jak zwykle zresztą). Nie sądzę jednak by ktoś mógł by być urażony, bo w większości ,na temat realizacji stawianych przez organizatorów celów, mogę pisać prawdziwe peany (ale bez obawy – nie zrobię tego bo nie lubię popadać w patos). Liczba uczestników zdaje się natomiast tylko to potwierdzać. No ale dosyć bredzenia…

Idea pod hasłem “Make IT grow!”

Z tego co wiem, i co poniekąd sam zauważyłem, z roku na rok jest coraz więcej uczestników. W 2009 roku. wówczas jeszcze do Krakowa (od pięciu edycji festiwal odbywa się w Warszawie), przyjechało 500 developerów. W 2011 było ich co prawda tylko 300, ale już w 2016, czyli podczas mojej pierwszej edycji byłem jednym z 1500 uczestników. Podobnie było w tym roku. Uczestnictwo w tak dużym wydarzeniu to przyjemność, zwłaszcza że jakość raczej dotrzymuje tu kroku ilości.

Interdyscyplinarność

Na wspomnianych 13 ścieżkach, można było posłuchać prelekcji na temat mnóstwa różnych technologii. Python i Javascript, dotNet i Java czy PHP i Ruby – wszystkie zgodnie koegzystowały obok siebie. Oprócz tego były ścieżki poświęcone architekturze, stricte front-end’owi, gamedev’owi, a nawet “umiejętnościom miękkim”.  Było też o testach jednostkowych z i bez TDD, o BDD, o monolitach i mikroserwisach. Jednym słowem dla każdego znalazło się coś ciekawego.

Aktywność i Społeczność

Nie ma tutaj wiele do oceniania. Generalnie 4developers jest tworzone przez masę ludzi. Siłą rzeczy na pierwszy plan wskakują prelegenci – co nie dziwi – ale sercem tego wydarzenia jest z pewnością cała skupiona wokół niego społeczność. Od organizatorów i sponsorów po najbardziej nieśmiałego uczestnika, bojącego się zadać pytania prelegentowi :). Od ekspertów po początkujących amatorów.


Jak było w tym roku?

W hotelu, który był miejscem konferencji pojawiłem się o 8:30. Z racji, że tego dnia wstałem już o 5:30 i od tego czasu byłem na nogach pierwsze co chciałem zrobić to łyknąć kubek kawy. Jednak nie ma lekko – kolejka do rejestracji przypominała tą do lekarza specjalisty. Na szczęście pod tym względem organizacja nie zawiodła i, przypuszczalnie dzięki staraniom uroczych pań odpowiedzialnych za ten element konferencji, kolejka topniała w oczach.

Po rejestracji i szybkim ogarnięciu się (czyli kawie) poszedłem na pierwszą prelekcję. Wahałem się między ścieżką Gamedev i prelekcją Emilii Szymańskiej (btw. finalistki poprzedniej edycji DSP) na temat logiki temporalnej w kontekście fabuły w grach , a Pythonem i “Dlaczego nie potrzebujesz wzorców projektowych w Pythonie”. Ostatecznie poszedłem na tę drugą, ale z perspektywy czasu zmienił bym wybór. Autor skupił się na pokazaniu istniejących elementów języka zdolnych zastąpić kilka wzorców, czym nie do końca do mnie trafił. Ostatecznie chciałem wejść w polemikę ale koniec końców tego nie zrobiłem czego w tej chwili żałuję :).  Plus jest taki, że na moją listę postów do przygotowania wpada kolejny temat – wzorce projektowe w kontekście programowania do języka a nie w języku.

Po przerwie kawowej kolejnym wykładem na jaki się udałem był “Make C# objective again” Karola Rogowskiego. Tutaj bawiłem się naprawdę fajnie. Karol poprowadził prelekcję w sympatyczny sposób i mimo, że poruszane tematy nie były może dla mnie nowością (aczkolwiek nie zawsze zgodnie z nimi postępuje, za co biję się w pierś) to słuchało się bardzo przyjemnie i wydaje mi się, że sporo wyniosłem.

Kolejna prelekcja na której byłem to .NET Core 2017 Łukasza Pyrzyka. Co prawda moje zainteresowania nie są zbyt zbieżne z tymi autora, a nawet całkowicie przeciwległe – Łukasz interesuje się zagadnieniami niskopoziomowymi, co dało się zauważyć podczas wykładu, ja przedkładam nad wszystko abstrakcję :). Mimo tych rozbieżności pozytywnie oceniam prelekcję i talent prelegenta.

O godzinie 12.45 była przerwa obiadowa. I tu pojawił się pewien zgrzyt. Kolejki po jedzenie przewyższały te z rejestracji. Gdy wyszedłem z sali konferencyjnej milijardy ludzi już stało czekając na przydział żarcia. Zniechęcony poszedłem do baru hotelowego na piwo – tu pojawił się drugi zgrzyt. Zapłaciłem tam kosmiczne pieniądze za lanego kasztelana (za równowartość owej kwoty mógłbym u siebie kupić 5 Kozackich). Kończąc tego nieszczęsnego browara, zadzwonił do mnie kumpel mówiąc że siedzi w sali rekreacyjnej i że tam za free dają Perły… . No cóż, tutaj mogę narzekać tylko na siebie 🙂

Po obiedzie poszedłem na wykład zatytułowany “Serverless in C#” prowadzony przez Jakuba Gutkowskiego. Sala była pełna po brzegi, ale nie ma się co dziwić Gutek jest uznanym i popularnym zawodnikiem na polskiej scenie dotNetowej. Może w najbliższym czasie nie zainteresuję się głębiej tematem tej architektury ale sama prelekcja była prowadzona z taką swadą, że wiele kwestii zostało mi gdzieś z tyłu głowy.

Ostatnie dwie prelekcje na których byłem, o 18 miałem samolot do Wrocławia,  to: “Nie tylko RESTful – poznaj GraphQL” Piotra Gankiewicza i “Enterprise ASP.NET” Marcina Drobika. Piotr Gankiewicz  jest zwycięzcą poprzedniej edycji Daj Się Poznać i muszę przyznać, że był to jeden z dwóch powodów dla których wybrałem się na jego wykład. Drugim był fakt, że wcześniej nie słyszałem o czymś takim jak GraphQL. Jeżeli chodzi o drugą prelekcję to słowo Enterprise ma moc przyciągania, zwłaszcza w kontekście wszelkich sposobów na ulepszenie architektury:)


Podsumowując

Miałem miłe wspomnienia związane z ubiegłoroczną edycją i w związku z tym bardzo wysokie oczekiwania. Przyjechałem, ujrzałem, i odjechałem będąc usatysfakcjonowany tym co zobaczyłem. Zabrakło mi co prawda “efektu łał”, który miałem w ubiegłym roku, jednak nadal bardzo mi się podobało. Na tyle, że raczej nie odpuszczę kolejnej edycji.

Podczas konferencji nie zapomniałem też o DSP. Miałem okazję porozmawiać przez chwilę z Mariuszem Gilem – współzałożycielem SourceMinistry. Pamiętam, że właśnie podczas poprzedniej edycji 4developers byłem na jego prelekcji dotyczącej uczenia maszynowego. Właściwie od tamtego momentu bardziej zainteresowałem się tym tematem. Teraz miałem okazję porozmawiać oko w oko z ekspertem. Mariusz podsunął mi kilka pomysłów i dał parę wskazówek w kontekście mojego projektu – za co mu bardzo dziękuje. Te tematy na pewno się przewiną w najbliższych postach  – do których niebawem się zabieram – tak więc teraz kończę pisać, by później móc pisać dalej 🙂

 

 

 

2 myśli na temat “Relacja z konferencji 4developers 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *